Co ja czytam?

Blog poświęcony książkom i czytaniu. Prezentujemy nowości wydawnicze. Recenzujemy - polecamy pozycje wartościowe, odradzamy te, które niewarte są uwagi. Publikujemy fragmenty książek i rozmowy na ich temat. Zapraszamy do konkursów, w których można wygrać ...książki.

Kalendarz wpisów
Luty 2020
P W Ś C P S N
  1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29  
Home» Nasi blogerzy» Co ja czytam?» Recenzje» Rodzić i wychowywać dzieci na chwałę Boga 14 listopada 2014

Rodzić i wychowywać dzieci na chwałę Boga

"Święte rodzicielstwo" "Święte rodzicielstwo"

Gary Thomas w ciekawy sposób spogląda na misję rodzica. Myli się jednak ten, kto myśli, że znajdzie w jego książce Święte rodzicielstwo złote rady, jak zostać świętym ojcem czy matką, tudzież jak wychować święte dziecko. Na jednej z pierwszych kart autor książki, ojciec trójki nastolatków, sam podkreśla: „Nigdy nie podjąłbym się napisania książki o tym, jak należy wychować dziecko bądź nastolatka, ponieważ nadal nie mam o tym pojęcia!”. Przesłanie książki jest inne – to wskazanie, że rodzicielstwo jest jednym z najbardziej formujących ducha procesów, jaki mężczyzna i kobieta mogą przejść w swoim życiu – pewnej trudnej, ale i pięknej drogi samodoskonalenia się.

Pierwsze rozważanie, które zwraca uwagę czytelnika, to pochylenie się nad powodami, którymi kierują się ludzie, aby zostać rodzicami. Autor wymienia m. in. chęć przedłużenia linii rodowej, posiadanie kogoś, kto będzie kochał bezwarunkowo, czy też bycie dla kogoś bohaterem, a następnie przeciwstawia im jeden fakt, który w zasadzie powinien być główną i jedyną przyczyną rodzicielstwa: zostajemy rodzicami nie dla siebie, ale dla Boga – „naszym powołaniem jest rodzić i wychowywać dzieci na chwałę Boga”. Zastanawiające? Pewnie będą tacy, którzy się na to oburzą, a niektórzy stwierdzą, że to oczywiste – czy rzeczywiście? Czy rzeczywiście łatwo przychodzi przyjąć pigułkę wstydu za zachowanie dziecka, kiedy człowiek stara się wypełniać obowiązki rodzicielskie bez Bożego horyzontu?

Jeszcze ciekawiej brzmią przemyślenia Thomasa dotyczące osobistego rozwoju duchowego rodzica, który traktowany jest jako gwarant stabilności dla dziecka. Mocno na wyobraźnię rodzica działa porównanie do masek tlenowych wypadających z paneli ponad głowami podróżujących, które w razie awarii samolotu najpierw musi założyć dorosły, by pomóc dziecku – tak samo jest też w trosce o życie duchowe potomka.

Autor stawia czytelnika przed pytaniami o to, co jest ważniejsze: zapewnienie dziecku tego wszystkiego, czego samemu się nie miało czy umożliwienie mu – w graniach rozsądku – zmagania się z trudnościami i porażkami, aby kształtować w nim świadomość i zrozumienie tego, że w życiu są pewne ważniejsze stałe wartości niż te proponowane przez dzisiejszy świat, co chwilę zmieniający swoje trendy.

Otwierając okładkę tej pozycji wydawniczej wchodzimy w rzeczywistość odkrywania pewnych problemów czy radości na nowo: od pięknej, a czasem bolesnej pracy nad sobą wykonywanej w zwykłych obowiązkach rodzica, poprzez rozważania nad seksualnością (rozumianą właściwie dopiero w pryzmacie przekazywania życia) czy odkrycia piękna nieznaczenia nic dla świata, ale wielkiej wagi własnej osoby dla najbliższych, aż do obalenia mitu fałszywej winy za pewne niedociągnięcia w opiece i wychowaniu własnych pociech, którą tak często ludzie się obarczają.

Święte rodzicielstwo może pomóc zrozumieć pewne motywy i wzorce zachowań z perspektywy rodzica, który jasno wyjaśnia je na przykładzie osobistych zmagań w wychowywaniu trójki dzieci, opisanych w bardzo realnych historiach. I to rodzica, który jest świadomy, że bez Boga nie można podołać temu wielkiemu zadaniu, jakim jest rodzicielstwo – czego daje wyraz w bardzo trafnie przytaczanych biblijnych archetypach.

Autorowi jednak nie do końca udało się odbiec od charakteru poradnika w przekazywanych treściach – uważny czytelnik znajdzie bowiem w książce pewne wskazówki czy też rozważania, które nie zaburzają przemyślanej dynamiki książki, ale raczej mogą na chwilę pomóc pochylić się nad podejmowanymi krokami wychowawczymi i rozważyć je w perspektywie ewangelicznej. Sam autor wskazuje jednak, że książka ta ma głównie sprawić, żeby rodzice doszli do takiego spojrzenia na własne rodzicielstwo, aby umieli z pełnym zrozumieniem i radością o nim powiedzieć: „Czasami było naprawdę ciężko, ale nie żałuję, że nauczyłem się tego, czego się nauczyłem”. I tego właśnie każdemu czytelnikowi-rodzicowi z serca życzę! [Łukasz Kaczyński]

 


Gary Thomas, Święte rodzicielstwo, wydawnictwo Aetos, Wrocław 2014


 

Komentarze (0) Dodaj komentarz

Dodanie komentarza wymaga rejestracji w serwisie.