Chmura tagów
"Ósemka"  "Salwator"  "Wybrałam życie"  aborcja  Abp Antoni Baraniak  abstynencja  aktorstwo  Al-Anon  alkohol  alkoholizm  Benedykt XVI  bł. Dominik Spadafora  bł. ks. Jerzy Popiełuszko  Bp Marek Solarczyk  bp Marian Rojek  Brygida Grysiak  charyzmat  cierpienie  co wybrać?  czego szukać?  Droga Neokatechumenalna  duszpasterstwo powołań  dzieci  Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów  edukacja  Edyta Stein  Eleni  formacja  grzech  homoseksualizm  Instytut Prymasa Wyszyńskiego  instytuty świeckie  jak znaleźć?  Jan Paweł II  Kard. Stefan Wyszyński  Karmel  Katarzyna Łaniewska  komunikacja  Ks. Jerzy Popiełuszko  listy o powołaniu  macierzyństwo  Małżeństwa niesakramentalne  małżeństwo  Maria Okońska  Maryja  media  metanoia  Michał Lorenc  miłosierdzie  ministranci  modlitwa  muzyka  narkomania  narkotyki  niesakramentalni  nowe wspólnoty  o. Piotr Jordan Śliwiński OFMCap.  o. Wojciech Jędrzejewski OP  obrona życia  ojcostwo  papież Franciszek  pijarzy  pokuta  powołanie  prostytucja  przebaczenie  przednowicjat  Rekolekcje ignacjańskie  rodzice  rodzicielstwo  rodzina  Rok Wiary  Ruch Światło-Życie  salezjanin  Sandra Kwiecień  sponsoring  spowiedź  szkoła  św. Benedykt z Nursji  Św. Józef Kalasancjusz  Św. Rita  świadectwa  świadectwo  teatr  temat maja - macierzyństwo  Teresa Benedykta od Krzyża  uzależnienia  wdowy konsekrowane  wesele bezalkoholwe  Wesle Wesel  wolontariat  Zakon Szkół Pobożnych
Wierzę w życie, które nie kończy się tutaj - 31.10.2013
Zamyślenia na Rok Wiary
Wierzę w Kościół, który Jezus posyła do świata 31.07.2013
Zamyślenia na Rok Wiary

Masz problem? Chcesz rozwiać wątpliwości? Nurtują Cię jakieś pytania? Napisz do nas:

Powołaniowcy:
Monika Duc SP
Piotr Recki SP
Tomasz Abramowicz SP
Home» Z kraju i ze świata» Życie albo pierś

Dobry Tygodnik Sądecki - logo

Życie albo pierś

Życie albo pierś Życie albo pierś

– Sądzimy, że choroba może dotknąć wszystkich, tylko nie nas. To złudne. Mnie dopadła, choć wcześniej żadna z kobiet w rodzinie nie chorowała na raka piersi. Co dalej? Trzeba się zmobilizować i z nią walczyć.

Swoją historię zmagania się z śmiertelnym nowotworem opowiada DTS 52–letnia sądeczanka Krystyna Kronenberger. O tym, że ma raka piersi, dowiedziała się trzy lata temu. Podczas kąpieli, w trakcie samobadania, w lewej piersi wyczuła guz. Zaniepokoiła ją również wciągnięta w tym miejscu skóra. Natychmiastowa wizyta u lekarza. Jednoznaczna diagnoza. Nowotwór.

***

– To był szok – mówi pani Krystyna. – W tym samym roku u mojego ojca lekarze stwierdzili raka jelita grubego. Wszystkie siły poświęcałam na ratowanie taty. Jeździłam z nim na chemioterapię, radioterapię. I nagle dowiaduję się, że sama choruję. Nie mogły w to uwierzyć szczególnie moja mama i siostra. Jestem pierwszą kobietą w rodzinie, którą dotknął rak piersi.

Kiedy lekarz poinformował ją, że pierś będzie musiała być częściowo usunięta, nie zawahała się. Życie albo pierś! Poddała się operacji. – Kobiety bardzo przeżywają usunięcie piersi – mówi Krystyna Kronenberger. – Czują się wtedy mniej wartościowe i atrakcyjne dla mężczyzn. Dla mnie to jednak nie stanowiło problemu. Część piersi została. Trochę zniekształcona, ale przecież można zrobić implant, protezę. Zresztą zawsze miałam lewą pierś prawie numer większą, po operacji proporcje się wyrównały. Wkładka do biustonosza zupełnie niweluje braki tej tkanki.

***

To jednak nie był jednak koniec walki z chorobą. Po operacji piersi, okazało się, że guz jest przerzutowy i złośliwy. Dlatego konieczne było usunięcie siedemnastu węzłów chłonnych. Od tego czasu pani Krystyna musi korzystać z codziennej rehabilitacji. Po usunięciu węzłów chłonnych pojawiają się zaburzenia w krążeniu limfy, a to sprawia, że ręka cały czas puchnie. Została również poddana terapii hormonalnej, która potrwa minimum pięć lat.

***

Mimo że było wiele trudnych momentów, nie poddawała się. Poczucie, że nie jest z tym problemem sama, pojawiło się, kiedy wstąpiła do Sądeckiego Klubu Amazonek. – Postanowiłam zbytnio nie obarczać chorobą mojej rodziny – mówi pani Krystyna. – Szukałam wsparcia wśród osób, które mają ten sam problem. Kobiety zrzeszone w Klubie Amazonek przeżyły to samo, co ja, więc łatwiej jest nam siebie zrozumieć. Teraz razem z innymi paniami z klubu stara się cieszyć każdym dniem. Organizują wspólne wigilie, wyjazdy – między innymi coroczne na Jasną Górę – i cykliczną opiekę medyczną. Klub skupia ponad sto kobiet w wieku od 30 do 80 lat. Bywa, że ktoś raz pojawi się na spotkaniu i już później nie wraca.

– Dla wielu z nich to wciąż wstydliwa choroba. Boją się, że znajomi dowiedzą się o ich problemie. Szkoda. Tu mogą liczyć na profesjonalną pomoc i – co najważniejsze – wsparcie zarówno psychologiczne, jak i rehabilitację. Nie warto zamykać się w czterech ścianach – apeluje pani Krystyna.

***

Ona nauczyła się żyć z chorobą. Teraz – jak twierdzi – bardziej docenia to, co ma. – Sam fakt, że mogę wstać rano o własnym siłach ładuje na cały dzień akumulatory. Każdy dzień jest teraz dla mnie ważny, bo wiem, że może być tym ostatnim. Ale rak to przecież nie wyrok. W naszym klubie na ścianie wisi hasło: „Żywić nadzieję, wbrew nadziei”. I tego się na co dzień trzymamy.


Źródło: Dobry Tygodnik Sądecki 33/2012

Komentarze (0) Dodaj komentarz

Dodanie komentarza wymaga rejestracji w serwisie.