Chmura tagów
"Ósemka"  "Salwator"  "Wybrałam życie"  aborcja  Abp Antoni Baraniak  abstynencja  aktorstwo  Al-Anon  alkohol  alkoholizm  Benedykt XVI  bł. Dominik Spadafora  bł. ks. Jerzy Popiełuszko  Bp Marek Solarczyk  bp Marian Rojek  Brygida Grysiak  charyzmat  cierpienie  co wybrać?  czego szukać?  Droga Neokatechumenalna  duszpasterstwo powołań  dzieci  Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów  edukacja  Edyta Stein  Eleni  formacja  grzech  homoseksualizm  Instytut Prymasa Wyszyńskiego  instytuty świeckie  jak znaleźć?  Jan Paweł II  Kard. Stefan Wyszyński  Karmel  Katarzyna Łaniewska  komunikacja  Ks. Jerzy Popiełuszko  listy o powołaniu  macierzyństwo  Małżeństwa niesakramentalne  małżeństwo  Maria Okońska  Maryja  media  metanoia  Michał Lorenc  miłosierdzie  ministranci  modlitwa  muzyka  narkomania  narkotyki  niesakramentalni  nowe wspólnoty  o. Piotr Jordan Śliwiński OFMCap.  o. Wojciech Jędrzejewski OP  obrona życia  ojcostwo  papież Franciszek  pijarzy  pokuta  powołanie  prostytucja  przebaczenie  przednowicjat  Rekolekcje ignacjańskie  rodzice  rodzicielstwo  rodzina  Rok Wiary  Ruch Światło-Życie  salezjanin  Sandra Kwiecień  sponsoring  spowiedź  szkoła  św. Benedykt z Nursji  Św. Józef Kalasancjusz  Św. Rita  świadectwa  świadectwo  teatr  temat maja - macierzyństwo  Teresa Benedykta od Krzyża  uzależnienia  wdowy konsekrowane  wesele bezalkoholwe  Wesle Wesel  wolontariat  Zakon Szkół Pobożnych
Wierzę w życie, które nie kończy się tutaj - 31.10.2013
Zamyślenia na Rok Wiary
Wierzę w Kościół, który Jezus posyła do świata 31.07.2013
Zamyślenia na Rok Wiary

Masz problem? Chcesz rozwiać wątpliwości? Nurtują Cię jakieś pytania? Napisz do nas:

Powołaniowcy:
Monika Duc SP
Piotr Recki SP
Tomasz Abramowicz SP
Home» Czego szukać?» Pomysł na życie» Moje plany» Czas gubienia i odnajdywania

Niedziela Młodych - logo dostosowane

Czas gubienia i odnajdywania

Bernard Strozzi - Uzdrowienie Tobiasza Bernard Strozzi - Uzdrowienie Tobiasza

Potłuczona ikona

Pewien człowiek od dzieciństwa miał ten sam sen. Do drzwi jego domu pukał ojciec – wchodził do środka i uśmiechał się – łagodny i dobry. Ale w tym samym momencie pojawiał się ten sam mężczyzna, jeszcze jeden ojciec, i sen stawał się już nie do zniesienia. Nie było wiadomo, który z ojców jest prawdziwy. Pewne było tylko to, że jeden niesie ze sobą dobro, a drugi chce zniszczyć. Straszne. Na szczęście sen nie trwał wiecznie. Kiedy przestał wracać? Któregoś dnia, we własnym mieszkaniu, nad książką albo podczas rozmowy mężczyzna przypomniał sobie, że myślał o swoim ojcu jakby ich było dwóch. Pierwszy to ten, który uśmiechał się już od drzwi, a drugi to ten niecierpliwy, który umiał odburknąć zamiast przytulić. Kiedy po latach myślał o ojcu, czasem czuł, że bardzo go kocha, a czasem, że nie chce go znać. To rozbicie było tak silne, że kiedy się spotykali, nie umiał z nim rozmawiać i nie wiedział, jak się ma zachować. I robił to, co widział we śnie: czasem był życzliwy, a czasem nie do zniesienia. Zależnie od pogody, nastroju, ale zawsze z jakimś zniecierpliwieniem.

Co nam się śni

Ta chwila we własnym mieszkaniu, wspomnienie ojca, ta książka albo rozmowa – i pewnie to, że sam był już dorosłym mężczyzną, podprowadziły go do prostego odkrycia: że dwaj mężczyźni we śnie to jeden i ten sam człowiek. Że ojciec miał prawo i miał powody, żeby czasem spochmurnieć, milczeć czy zezłościć się, ale i wtedy nie przestawał był łagodnym, cudownym człowiekiem. W ten sposób doszło do jakiegoś pogodzenia rozbitego obrazu, scaliły się wspomnienia, a strach znalazł swoje wyjaśnienie. I minął. Sen nigdy więcej nie powtórzył się, ponieważ nie był już potrzebny. Informacja, jaką miał do przekazania, czyli uczucia, które domagały się wyjścia z nieświadomości, zostały przyjęte. Co tak naprawdę śniło się temu człowiekowi? Uczucia, których nie umiał sobie uświadomić. To nam się śni najczęściej: nasze uczucia, które dopominają się uznania, nazwania i wyrażenia. Dopiero wtedy da się o nich na dobre zapomnieć.

Tobiasz i anioł

Pomocą dla wszystkich podejmujących się wewnętrznej podróży są rozdziały ukryte w samym środku Starego Testamentu – Księga Tobiasza. Młody Tobiasz wyrusza w drogę do Medii, żeby tam odebrać dług od dalekich krewnych. Jest zatem jakiś skarb ukryty od dawna w dziejach rodziny, prowadzi do niego długa droga, a sam pomysł wyprawy powstaje, kiedy stary Tobiasz traci wzrok i jest bliski rozpaczy. Czasem wydarzenia i porażki sprawiają, że wycofujemy się z aktywności, że wolimy przebywać sami ze sobą i nikogo nie oglądać. Jesteśmy wtedy jak stary Tobiasz. Spróbuj ten czas potraktować jako zaproszenie do wewnętrznej podróży. Nie odpędzaj na siłę swojego smutku, nie zmieniaj szybko tematu, kiedy ktoś cię, pyta jak się czujesz. Co więcej, znajdź kogoś, kogo zainteresuje, jak się czujesz, że jesteś zły, rozczarowany albo że tęsknisz za kimś. To jest podróż do prawdy o sobie, o swoim sercu. Co ważne – poproś Boga o anioła.


Źródło: Niedziela Młodych 43/2012

Komentarze (0) Dodaj komentarz

Dodanie komentarza wymaga rejestracji w serwisie.