Pójdź za Słowem

Ojciec Onufry FF, dziecko Boże, zakochany w Słowie, kandydat do nieba.

Kalendarz wpisów
Wrzesień 2019
P W Ś C P S N
  1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30  
Ostatnie posty
30.11.2013
Jasno i prosto
26.10.2013
Nie jesteś sam!
07.09.2013
Wyzwolone myślenie
31.08.2013
Ryzyko wiary
Home» Nasi blogerzy» Pójdź za Słowem» Wpisy» Czekać... ale jak? 01 grudnia 2012

Czekać... ale jak?

I Niedziela Adwentu

PIERWSZE CZYTANIE (Jr 33,14-16) - Potomek Dawida będzie wymierzał sprawiedliwość

Pan mówi: „Oto nadchodzą dni, kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem domowi izraelskiemu i domowi judzkiemu.

W owych dniach i w owym czasie wzbudzę Dawidowi potomka sprawiedliwego; będzie on wymierzał prawo i sprawiedliwość na ziemi.

W owych dniach Juda dostąpi zbawienia, a Jerozolima będzie mieszkała bezpiecznie. To zaś jest imię, którym ją będą nazywać: »Pan naszą sprawiedliwością«”.

 

 

PSALM RESPONSORYJNY (Ps 25,4bc-5ab,8-9,10 i 14)

Refren: Do Ciebie, Panie, wznoszę moją duszę.

Daj mi poznać, Twoje drogi, Panie, *
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń, *
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Dobry jest Pan i prawy, *
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze, *
pokornych uczy dróg swoich.

Wszystkie ścieżki Pana są pewne i pełne łaski *
dla strzegących Jego praw i przymierza.
Bóg powierza swe zamiary tym, którzy się Go boją, *
i objawia im swoje przymierze.

DRUGIE CZYTANIE (1 Tes 3,12-4,2) - Utwierdzenie w świętości na przyjście Chrystusa
 
Bracia:
Pan niech pomnoży liczbę waszą i niech spotęguje waszą wzajemną miłość dla wszystkich, jaką i my mamy dla was; aby serca wasze utwierdzone zostały jako nienaganne w świętości wobec Boga, Ojca naszego, na przyjście Pana naszego Jezusa wraz ze wszystkimi Jego świętymi.
A na koniec, bracia, prosimy i zaklinamy was w Panu Jezusie: według tego, coście od nas przejęli w sprawie sposobu postępowania i podobania się Bogu i jak już postępujecie, stawajcie się coraz doskonalszymi! Wiecie przecież, jakie nakazy daliśmy wam przez Pana Jezusa.

 


ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (Ps 85,8)


Aklamacja:
Alleluja, alleluja, alleluja.

Okaż nam, Panie, łaskę swoją,
i daj nam swoje zbawienie.

 

EWANGELIA (Łk 21,25-28.34-36) - Oczekiwanie powtórnego przyjścia Chrystusa

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.
Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym”.

 

CZEKAĆ... ALE JAK?

 

                Zapewne według wielu mieszkańców ówczesnej Jerozolimy trzeba było mieć sporo cierpliwości, by słuchać tego Jeremiasza... tu „walił się świat”, Babilończycy najechali na kraj, przesiedlili mieszkańców do swojej ziemi, zburzyli świątynię jerozolimską... a ten marzyciel zapowiada, że „w owym dniu, w owym czasie” (cóż za precyzja!) Bóg wzbudzi Dawidowi sprawiedliwego potomka, czyli wielkiego, wspaniałego władcę, który zasiądzie na tronie Dawida. A niby dlaczego ta obietnica miałaby się spełnić? Czy to w ogóle realne, skoro o tylu królach, potomkach Dawida, można było powiedzieć  przede wszystkim, że „do grzechów swoich ojców dodał jeszcze i to...” I niby dlaczego Jerozolima, w której dopuszczano się tylu niesprawiedliwości, miałaby kiedyś stać się godna nazwy „Pan naszą sprawiedliwością”?! Jak odróżnić proroka od niepoprawnego fantasty? Sam Jeremiasz podaje odpowiedź w swej księdze: zapowiedzi prawdziwego proroka spełniają się.

                Gdybyśmy mogli spotkać mieszkańców Jerozolimy sprzed 25 wieków, moglibyśmy powiedzieć im: „Słuchajcie Jeremiasza, on ma rację! Wy tego nie doczekacie, ale pięć wieków po was Bóg wzbudzi Dawidowi potomka tak wielkiego, że... lepiej nie mówić, kim On będzie, bo pewnie ukamienowalibyście nas za bluźnierstwo!” On nie będzie tylko królem Izraela, a miastem sprawiedliwości będzie nie to miasto na Syjonie, ale Nowe Jeruzalem gromadzące wszystkie narody.

                Podobnie niektórzy nam współcześni uśmiechają się, słysząc ewangeliczny opis dnia ostatecznego, gdyż wydaje się im czymś w rodzaju science fiction. Co prawda, jak już kiedyś mówiliśmy, zapowiadając kosmiczne katastrofy, Jezus używa języka apokaliptycznego, a więc niekoniecznie te wydarzenia muszą nastąpić dosłownie w takiej formie, ale absolutnie pewien jest jeden fakt: Pan przyjdzie! Warto zwrócić uwagę, co Jezus mówi do uczniów: „Nabierzcie ducha i podnieście głowy!” Na myśl o przyjściu Chrystusa nie powinno ogarniać nas przerażenie, ale radość oczekiwania: blisko jest Ten, który nas kocha!

Zaskakujące jest jednak to następne zdanie: „Uważajcie... by wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask”. Obżarstwo i pijaństwo to częste „znieczulacze”, za pomocą których ludzie próbują oderwać się od rzeczywistości, odreagować stres. Te „znieczulacze”, a także całkowite skupienie się na doczesnych troskach mogą tak uśpić uwagę człowieka, tak skoncentrować go tylko na sobie, że nie zauważy nawet... kosmicznych katastrof będących znakami nadchodzącego Dnia Ostatecznego. (Przyznam się, że czytając te słowa, wyobrażam sobie żarłoka i pijaka, którzy słysząc o przyjściu Chrystusa, odwracają się od swoich stolików ze zdumioną miną: „Cooo, to juuuż?”)

                Do zupełnie innego sposobu oczekiwania na przyjście Pana zachęca nas św. Paweł, podkreślając trzy kwestie: wzrost liczby wiernych (a zatem aspekt misyjny Kościoła), większą miłość i świętość. My, także w Kościele, najczęściej skupiamy się na tym pierwszym aspekcie, bo bardzo lubimy statystyki: ruch czy organizacja dobrze działa, bo ma dużo członków; impreza była udana, bo przyszło dużo ludzi...a co z miłością i świętością? Wiadomo, że one są „niepoliczalne”, ale bez nich ilość o niczym nie świadczy.

                Warto też zwrócić uwagę na sposób, w jaki Apostoł zwraca się do tesaloniczan: „miłość... jaką i my mamy do was; prosimy i zaklinamy was... według tego, coście od nas przejęli”. Św. Paweł pisze te słowa do wspólnoty, w której był krótko, bo z powodu rozruchów w mieście musiał opuścić Tesaloniki. Krótki pobyt, wspomnienia także niezbyt miłe... a jednak ile ojcowskiego serca można odnaleźć w tych paru zdaniach! Tych słów nie pisze chłodny nauczyciel przekazujący nauki, ale zatroskany ojciec, błagający swoje dzieci, by nie zmarnowały szansy, jaka została im dana: szansy utwierdzenia serc w świętości na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa. Apostoł, Ojciec w wierze, czeka ze swoimi ukochanymi (choć czasem niesfornymi) dziećmi na ten upragniony dzień, o którym tak do nich napisze w innym fragmencie listu: „będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób na zawsze będziemy z Panem”. Dla Pawła jest mniej istotne, „jak” będzie w niebie. Wystarczy mu wiedzieć, z Kim tam będzie: z Tym, którego ukochał.

 

Komentarze (0) Dodaj komentarz

Dodanie komentarza wymaga rejestracji w serwisie.