Przemysław Radzyński

Blog redaktora naczelnego

Kalendarz wpisów
Październik 2019
P W Ś C P S N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31  

Komentarze dla: W co wierzy ks. Lemański?

16 grudnia 2013, godz: 00:33:52 ~Adam napisał(a):
Kilku zaprzyjaźnionych księży, prawdopodobnie tak jak Pan, oceniając aktywność medialną ks. Lemańskiego, wychodzi z założenia, że jedynie całkowite zamilknięcie po zakazie abpa Hosera byłoby rzeczywistym dowodem na dochowanie przyrzeczonego posłuszeństwa swemu biskupowi. Proszę wziąć jednak pod uwagę, że gdyby nie frontalna obrona poprzez media to zapewne dzisiaj ks. Lemański podejmował by herbatą swych nielicznych przyjaciół w sutannach w pokoju otwockiego domu emerytów i nikt z kurialistów nawet nie zająknąłby się na jego temat w jakiejkolwiek formie i w jakimkolwiek medium. Wywiad z Anną Wacławik-Orpik nie jest według mnie grą na nosie ani biskupowi, ani komukolwiek innemu, albowiem podejrzewam, że gdyby ktoś wiarygodny z tygodnika „Idziemy” czy „Gościa” zaproponowałby podobne działanie to jest wysoce możliwe, że ks. Lemański także (a może nawet przede wszystkim) z takiej oferty by skorzystał.
Istotne znaczenie (jak wspominałem w poprzednim wpisie) ma właściwe odczytanie zapisu kanonu, w którym wskazuje się na media „wyraźnie atakują religię lub dobre obyczaje”. Jest sprawą wysoce dyskusyjną, czy wydawnictwa Agory S.A. do takich należą – no chyba, że uznamy iż wszystkie inne, niż podlegające biskupom media są "wyraźnie wrogie”.
Cieszy fakt, poznania przez Pana treści książki o ks. Lemańskim, a jeszcze bardziej Pana życzliwa (podzielana przeze mnie) ocena jego posługi kapłańskiej.
Przyjmując Pana wezwanie abym odniósł się do kwestii związanych z judaizmem to pragnę przede wszystkim stwierdzić, że nie widzę żadnych sprzeczności w działaniach i treściach publikacji ks. Lemańskiego z tym co wynika ze wskazań i nauki Soboru Watykańskiego II. W przeciwieństwie do Pana zastrzeżeń ja nie dostrzegam jakichkolwiek „niestosowności” czy nawet „braku równowagi” w jego kapłańskich zachowaniach i przyznam się szczerze, że nie rozumiem sugerowanego przez Pana rozdziału pomiędzy tym co „związane z Żydami” a tym co „kościelne i chrześcijańskie” ponieważ w moim przekonaniu wszystko co legło u podstaw chrześcijaństwa stało się dzięki Żydom a jedynie rozwinęło dzięki aktywności wcześniejszych pogan.
Z pewną nadzieją zakładam, że nie należy Pan do tej części wiernych naszego Kościoła, dla których wszystko co wiąże się z judaizmem i Żydami jest wrogie i nienawistne. Cóż zatem tak poruszyło Pana w życiorysie proboszcza z Jasienicy, że uznał Pan to za zachowanie niestosowne „zwłaszcza dla katolickiego księdza”?
Z samych przykładów zawartych w tekście książki widzimy jak głęboka jest niechęć księży z otoczenia ks. Lemańskiego do przejawienia najmniejszej chociażby życzliwości wobec żydowskich korzeni naszej wiary, jak i bodaj próby wiarygodnego współodczuwania skutków tragedii czasu Zagłady.
Dwulicowość w zachowaniach wobec Żydów nie jest niestety obca naszym duchownym i to niezależnie od funkcji pełnionej w Kościele instytucjonalnym. Czy jest błędem Lemańskiego, że nie chce dołączyć do grona księży, którzy choć z jednej strony nie dyskutują z żydowskością człowieczeństwa Jezusa, to z drugiej nie uznają Żydów za „naszych starszych braci w wierze” a wręcz przeciwnie uważają ich za „diabelski pomiot” i „odwiecznego wroga”.

Według mnie to nie filosemickie skłonności ale najprostsza chrześcijańska empatia kształtuje relacje ks. Lemańskiego z dzisiejszymi polskimi Żydami. Nie ma dwóch Lemańskich jest jeden i to wyraźnie jednorodny kapłan o solidnej konstrukcji duchowej – osobiście byłbym wielce rad, gdyby jemu podobnych księży było w Polsce co raz więcej i myślę, że cieszyłaby się z takich proboszczów znakomita część tych polskich wiernych, dla których przesłania dochodzące od papieża Franciszka stanowią nadzieję na odczuwalne zmiany także w polskim Kościele instytucjonalnym.
Serdecznie pozdawiam.

27 listopada 2013, godz: 09:04:19 ~Przemysław napisał(a):
Bardzo dziękuję za Pański komentarz. Słusznie zwrócił Pan uwagę, że media katolickie mogły śmiało zapraszać ks. Lemańskiego przed zakazem (pisałem z myślą o wywiadach już po nim; dziękuję też za doprecyzowanie na czym zakaz polega, ale nawet w takim brzmieniu nie sądzę, żeby rozmowy z ks. Lemańskim publikowane po tym zakazie w mediach katolickich nie wprowadziły dodatkowego zamieszania wśród wiernych - dla wielu "zakaz to zakaz") i żałuję, że takie teksty się nie pojawiły. Ale czy uważa Pan, że aktualne medialne występy ks. Lemańskiego dobrze o nim świadczą? Jako o wiernym i pokornym synu Kościoła? Czy wywiad z Anną Wacławik-Orpik nie jest grą na nosie biskupowi (chyba, że ks. Lemański pytał o zgodę i ją otrzymał - tego akurat nie wiem, ale nie podejrzewam, żeby tak było)?
Nie zaprzeczam też, że wielu duchownych wbija gwoździe do trumny wiarygodności Kościoła - z tego powodu sam często bywam "antyklerykalny" - doczyta się Pan tego w moich innych tekstach na tym blogu. "Antyklerykalny" napisałem w cudzysłowie, bo chodzi mi raczej o krytykę pewnych zachowań niż zwalczanie kleru - dobrze wiem, do czego potrzebuję kapłanów jako praktykujący katolik. To jest właśnie przestrzeń, dla której też krytycznie oceniam działalność wielu duchownych. Mam wrażenie - też po lekturze tej książki - że jest dwóch ks. Lemańskich. Jeden - dobry człowiek i dobry duszpasterz - piszą i mówią o tym ci, którzy go spotkali, którzy go znają. Drugi - to krytyk kościelnych nadużyć. I cenię ks. Lemańskiego za jego duszpasterskie zaangażowanie. Ale w niektórych sprawach na polu jego zainteresowań judaizmem i historią Żydów zauważam wiele niestosowności, nie mówiąc już o braku pewnej równowagi między tym, co związane z judaizmem i Żydami a tym, co kościelne i chrześcijańskie, zwłaszcza dla katolickiego księdza. Pan do tych kwestii w ogóle się nie odniósł. Nie wiem czy się Pan ze mną zgadza. Uważam, że nadużycia w Kościele trzeba krytykować, ale nie zgodzę się z Panem, że ks. Lemański robi to z troską. Zwróciłem uwagę chociażby na język jego wypowiedzi czy fakt, że historie o przewinieniach duchownych jest w stanie przytoczyć w wielu miejscach, w których nie ma takiej potrzeby. Po co? I czy w taki sposób powinien robić to katolicki kapłan?
Serdecznie Pana pozdrawiam!
27 listopada 2013, godz: 07:55:42 ~Adam napisał(a):
Z zainteresowaniem przeczytałem Pana artykuł albowiem niewielu dziennikarzy katolickich ma odwagę temat ks.Lemańskiego poruszać.
Zaskoczyło mnie jednak stwierdzenie pana Redaktora : "za niesprawiedliwy uważam zarzut, że media katolickie (poza „Tygodnikiem Powszechnym” i „Więzią”) nie zapraszają ks. Lemańskiego na swoje łamy czy do swoich programów (s. 154-155). Pamiętajmy, że jego biskup zakazał mu medialnych wypowiedzi. On sam się do zakazu nie stosował, ale uszanowały go właśnie media związane z Kościołem."
Czyżby nie zauważył pan, że ks.Lemański publikował własne teksty i udzielał wywiadów na długo przed wydaniem zakazu przez abp Hosera a wtedy "media związane z Kościołem" nie musiały żadnego „uszanowania” temu zakazowi okazywać, bo go nie było. Te "media" po prostu nie chciały publikować artykułów czy komentarzy księdza Lemańskiego a innych niż wysoce krytyczne (czasami wręcz oszczercze) wobec niego tekstów nie umieszczały na swych łamach.
Teza pana Redaktora zaskakuje także z punktu widzenia brzmienia zapisu odpowiedniego kanonu prawa kościelnego, na kórym oparł swój zakaz abp Hoser, albowiem w Kan. 831 czytamy:
§ 1. W dziennikach, czasopismach lub periodykach, które wyraźnie atakują religię lub dobre obyczaje, wierni mogą coś zamieszczać jedynie dla słusznej i uzasadnionej przyczyny. Duchowni i członkowie instytutów zakonnych mogą to czynić jedynie za zgodą ordynariusza miejsca."
A zatem wiązanie niezapraszania ks.Lemańskiego przez „media katolickie”, którym w Polsce nie zdarza się przecież „wyraźnie atakować religię lub dobre obyczaje”, z uszanowaniem biskupiego zakazu, który tych mediów nie obejmuje, wydaje się nie być uprawnione..
I jeszcze odnośnie „szpil”
Czy nie widzi Pan różnicy pomiędzy ostrym ale troskliwym wskazywaniem chorób w Kościele (co czyni ks.Lemański) wymagających uleczenia, a antyklerykalizmem ? To nie ks.Wojciech „wbija szpile” Kościołowi, jak to pan napisał w swym tekście , moim zdaniem gwoździe w wieko trumny wiarygodności wielu urzędników kościelnych wbijają oni sami, tylko, że jeszcze tego nie zrozumieli niestety.
Oceny postaci ks.Lemańskiego pozbawione obiektywizmu znajdujemy nie tylko na stronach internetowych kurii warszawsko-praskiej czy w wydawanym przez tę kurię tygodniku "Idziemy" ale także nawet w Wikipedii, na której kartach, według moich własnych ustaleń, nazbyt wiele inwencji wykazał internauta-wikipedysta z adresem tozsamym z adresem kurialnym.
Nie jestem zwolennikiem stawiania ludziom pomników lub wypisywania na ich temat naciąganych peanów - dlatego, proszę wierzyć także w przypadku ks.Lemańskiego, nie interesują mnie lukrowane laurki ale ......
jeśli zauważam krzywdzące go zapisy to staram się reagować, bo tak mi nakazuje moje chrześcijańskie sumienie.
W pozytywnej ocenie ks.Wojciecha nie czuję się na szczęście osamotniony - albowiem wzmacnia ją ogromne poparcie dla swego proboszcza ze strony Parafian a także życzliwe wypowiedzi wielu intelektualistów katolickich ( w książce jest ich dowód w tekstach Bortnowskiej i Sobolewskiego a w prasie np.Bonieckiego i Turnaua.
Będę wdzięczny za życzliwe przyjęcie moich uwag i pozdrawiam serdecznie. Szczęść Boże!

Dodanie komentarza wymaga rejestracji w serwisie.

powrót do strony