Pójdź za Słowem

Ojciec Onufry FF, dziecko Boże, zakochany w Słowie, kandydat do nieba.

Kalendarz wpisów
Listopad 2019
P W Ś C P S N
  1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Ostatnie posty
30.11.2013
Jasno i prosto
26.10.2013
Nie jesteś sam!
07.09.2013
Wyzwolone myślenie
31.08.2013
Ryzyko wiary

Komentarze dla: Chociaż przeminie ten świat...

27 listopada 2012, godz: 22:08:03 ~Ojciec napisał(a):
Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz... ale może to i dobrze. Podczas porannej jutrzni doświadczyłem po raz kolejny, że nie potrafię identyfikować się z hymnem "Dies irae". Nie, nikt nie będzie czekał z utęsknieniem na "dzień gniewu", nikt nie wyczekuje końca. Nie na to czekali pierwsi chrześcijanie. Oni czekali na spotkanie z umiłowanym swoim Panem, na radość bycia z Nim na wieki, "gdy otrze z oczu wszelką łzę". Nie wiem dokładnie, jak to się stało, że ten dzień, który pierwsi uczniowie Jezusa określali radosnym słowem "Parusia - przybycie", stał się przede wszystkim dniem straszliwego sądu i kosmicznej katastrofy. Zapewne chciano ostrzec grzeszników, że nawet jeśli unikną ziemskiego wyroku, i tak czeka ich sprawiedliwość... a przy okazji "wylano dziecko z kąpielą". Moim zdaniem "zgubiliśmy gdzieś" św.Pawła, jego radość oczekiwania na Chrystusa. Tylko masochista czeka z utęsknieniem na to, czego się boi. Zyczę, by nadchodzący Adwent był czasem radości. Pan jest blisko.... niezależnie od tego, kiedy nadejdzie ów dzień... Serdecznie pozdrawiam O.O.
17 listopada 2012, godz: 23:02:22 ~Michał napisał(a):
Zastanawiają mnie powody, dlaczego my, Jego uczniowie, przestaliśmy czekać...
Może wypieramy lęk przed ewentualnym takim spotkaniem?
Może tyle tych niespełnionych dat końca świata już było przed nami i zapewne będą następne... że człowiek już przestał wierzyć w koniec...?
Może dlatego że młodym ludziom często wydaje się, że są "bogami", że z życia trzeba brać jak najwięcej, żeby potem nie żałować, że czegoś się nie wzięło i wtedy człowiek często zapomina o prawdziwym sensie bycia tu na ziemi - o radosnym spotkaniu z Jezusem. Spotkaniu z Chrystusem w Eucharystii oraz spotkaniu w czasie paruzji. To przecież jest i zawsze będzie spotkanie Tego samego Boga-Człowieka.
Osobiście muszę przyznać, że mimo iż wiem, że Jezus na Mszy i w czasie spotkania przy paruzji jest ten sam - jedno spotkanie jest dla mnie spotkaniem pełnym pokoju, natomiast myśl o spotkaniu eschatologicznym wzbudza we mnie lęk. Powód? Jedyne co mi w tej chwili przychodzi na myśl to 1J 4,18. A więc jeszcze sporo wody w Wiśle upłynie...:)

Dodanie komentarza wymaga rejestracji w serwisie.

powrót do strony